O chowaniu i szukaniu kota razem z dzieckiem

O CHOWANIU I SZUKANIU KOTA RAZEM Z DZIECKIEM

Słowa są znakami myśli. Do czegoś odsyłają, o czymś mówią, czyli niosą informację. Jeśli przyjrzymy się tytułowi tego tekstu w sposób, do którego przywykliśmy, to znaczy starając się odnaleźć sens połączonych ze sobą słów, wtedy kierujemy uwagę na rzeczywistość pozajęzykową i…. mamy kłopot. Nie wiemy (na razie), gdzie i po co można ukrywać i odnajdować kota. Czy coś mu grozi? Czy jest to zwierzę, a może zabawka? Określenie razem z dzieckiem sugeruje wspólne działanie, na przykład zabawę. I to jest trop właściwy, pod warunkiem, że zabawy nie ograniczamy jedynie do przestrzeni fizycznej, do ruchu i zmiany na podwórku lub w pokoju, ale włączamy w nią także ruch myśli, doświadczanie nowych sytuacji w atmosferze radości i swobody.

Zabawa jest czynnością niepraktyczną, realizowaną dla przyjemności, angażuje emocje i myśli, wypełnia codzienność dziecka. Niekiedy dzieci naśladują w zabawie zachowania innych, dorosłych; zabawa przygotowuje do podejmowania przyszłych ról. Dziecko bawi się z innymi dziećmi, kreuje nowe sytuacje. Dziecko bawi się przedmiotami, nadając im nowe nazwy i funkcje w zależności od bieżących potrzeb. Dziecko bawi się również słowami, na przykład długo i cierpliwie powtarza „masło, masło, masło …”, dziwiąc się, że raz słyszy słowo „masło” a raz „słoma”. Przestawiane i łączone dwie sylaby: ma- i sło- są początkiem refleksji nad językiem. Wiele podobnych eksperymentów językowych zawiera dziecięcy folklor słowny, w który wtajemnicza się tylko zaufanych dorosłych.

Zostawmy na chwilę zabawę, pozostając w przestrzeni języka, by zastanowić się nad ciekawą jego cechą, jaką jest dwuklasowość. Dzięki niej z małych elementów możemy budować większe, na przykład z głosek (lub wtórnie z liter) albo z sylab budujemy wyrazy, z wyrazów składamy zdania, ze zdań – teksty o różnej długości. Ale nie dzieje się to przypadkowo. Łączeniu jednostek niższego rzędu (czyli tzw. pierwszej klasy) w jednostki drugiej klasy towarzyszą określone reguły Poznajemy je w dzieciństwie najpierw praktycznie, posługując się językiem, słuchając innych mówiących ludzi. Systematyczna edukacja szkolna jest potem nie tylko nauką języka, ale także nauką o języku, o jego składnikach i prawidłowościach, których opanowanie warunkuje dobrą komunikację w różnych sytuacjach.

A jak rodzice mogą pomóc dziecku w przyswojeniu języka polskiego, w rozwijaniu umiejętności językowych? Przede wszystkim mówiąc do dziecka (jak najwcześniej i dużo!), czytając dziecku, rozmawiając z nim, bo uczymy się mówić – mówiąc, a także wspólnie bawiąc się językiem. Przecież nie wszystkie komunikaty muszą być poważne, a tym bardziej nie powinny być nudne …
Czas na wyjaśnienie zasad „chowania kota”. Najpierw zagadka: „Ile nóg ma lewkonia?” Odpowiedź, że jest to kwiat i o kończynach nie ma mowy, jest błędna. Odpowiedź oczekiwana: „Dziesięć. Lew ma cztery nogi, koń cztery i ja dwie.” Zagadka żart z „lewkonią” o dziesięciu nogach zwraca uwagę na brzmieniową podzielność jednego wyrazu na trzy inne, a tym samym na język jako grę słów i znaczeń. Do takiego umownego postrzegania „kota” w innych wyrazach odwołuje się właściwa część językowej zabawy. Wspólnie z dzieckiem na początku rysujemy na kartce kota (jak najprościej, wystarczy kontur), jeśli dziecko chce, rysunek może być kolorowy, kot w łatki, paski itp.

Zadanie: –Ten narysowany kot chce się „schować” w innych nowych wyrazach.
        Pomóż mu w tym.

Jeśli dziecko nie widzi takiej możliwości, pomocna będzie sugestia, że wystarczy dopisać inne sylaby obok kota tak, by utworzyły razem z rysunkiem nowy wyraz. W efekcie całość przypomina prosty rebus powstały z połączenia rysunku i liter. Przykładowe rozwiązania, tu w postaci pełnych wyrazów: kotara, łoskot, kotlet, stukot, kotłownia. Następnie „szukamy” kota w różnych słowach, już bez rysunku, z pamięci (Ile przykładów da się wymyślić? Kto poda więcej wyrazów?) lub pomagając sobie w poszukiwaniach słownikiem języka polskiego, nadal razem z dzieckiem, na równych prawach. Przywołane słowa mają swoje znaczenia. A może są też różnie rozumiane przez dorosłego i dziecko? Warto porównać i pomyśleć, dlaczego tak jest..

Zadanie rozwinięte: –Jakie inne słowo możesz „schować” zamiast kota w wielu   wyrazach?

Dorosły powinien być świadom skojarzeń, jakie mogą się nasuwać przy zestawianiu podobnie brzmiących/wyglądających słów. Oczywiście, to nie jest ćwiczenie z zakresu słowotwórstwa, łączność między większością wyrazów, zarówno gramatyczna, jak i znaczeniowa, jest pozorna. Mogą pojawić się w efekcie formy zdrobnień w stosunku do wyrazu podstawowego (np. kotek), dziecku łatwiej będzie też podać ten sam wyraz, ale w innym przypadku gramatycznym. Jako wynik zabawy znajdą się też pewnie słowa wymyślone, nieistniejące, co będzie dobrą okazją do wspólnego namysłu nad zdolnościami człowieka do tworzenia, a nie jedynie używania języka.

Proponowana zabawa „w chowanie i szukanie kota” może mieć dwie odmiany, w zależności od wieku dziecka i opanowania przez nie umiejętności pisania, tak jak język ma odmianę ustną i odmianę pisaną. Kiedy dziecko jeszcze nie posługuje się pismem, nie wykazuje nim zainteresowania, wtedy w zabawie wykorzystujemy tylko rysunki i słowa mówione, bez zapisywania Ważne, by była to aktywność wspólna dziecka i dorosłego, aby rysowanie i wyszukiwanie nowych wyrazów było zadaniem podzielanym, swobodnym, dla przyjemności.

Słowa nie są w tej zabawie jedynie „przezroczyste”, nie tylko wskazują na desygnat (fragment rzeczywistości, czyli na przykład przedmiot, zjawisko, cechę) itp., ale skupiają uwagę dziecka na formie. W przyszłości będzie się uczyło o małych, znaczących cząstkach wyrazów zwanych morfemami. Będzie zastanawiać się nad odmianą wyrazów, ich budową, sposobami tworzenia nowych słów. Aby tak było, do tego potrzebna jest uwaga, skupienie, myślenie, umiejętność patrzenia na język jak na rodzaj gry z różnymi elementami i zasadami. Dlatego pomocy rodziców we wczesnym rozwijaniu języka dziecka, także na sposób zabawowy, nie sposób przecenić.